We wtorek w Izbie Gmin odbyło się głosowanie nad uchwałą w sprawie zaostrzenia restrykcji. Rząd już w ubiegłym tygodniu zapowiedział gotowość wprowadzenia w życie, między innymi, obowiązku okazywania paszportu covid’owego przed wejściem do klubów nocnych, czy na duże eventy w Anglii. Pomysł ten nie spodobał się sporej części Torysów, aż 100 parlamentarzystów partii Johnsona nie poparło rządowego projektu.
Ponad jedna czwarta parlamentarzystów Partii Konserwatywnej nie popiera wprowadzenia w życie środków bezpieczeństwa ujętych w tak zwanym „Planie B”, który jest odpowiedzią rządu na pogorszenie sytuacji epidemicznej w kraju. Aż 100 Torysów zagłosowało we wtorek przeciw rządowemu projektowi, kością niezgody stały się paszportu covid’owe, które od środy 15 grudnia będą musieli okazywać mieszkańcy Anglii chcący wejść do klubu nocnego, na koncert czy inne masowe wydarzenie.
Sir Desmond Swayne has told MPs that Boris Johnson’s government has been 'absolutely complicit’ in developing a 'ministry of fear’ during the pandemic.#COVID19 latest: https://t.co/1sHsaBMJvR pic.twitter.com/gT6KOXRGT8
— Sky News (@SkyNews) December 15, 2021
Wprowadzenie dodatkowych restrykcji poparli za to posłowie Partii Pracy, i tylko dzięki nim rząd nie przegrał tej batalii. Większością głosów Izba Gmin przyjęła następujące zmiany – rozszerzenie obowiązku noszenia masek w większości publicznych obiektów zamkniętych w Anglii, obowiązek okazania paszportu covid’owego przed wejściem do klubu czy na koncert, obowiązek szczepienia przeciwko Covid-19 dla personelu pierwszego kontaktu NHS oraz opieki społecznej.
Bunt w szeregach Torysów pokazał, że pozycja Borisa Johnsona słabnie. Część deputowanych Partii Konserwatywnej nie kryła oburzenia już po tym, jak brytyjska prasa ujawniła kulisy świątecznej imprezy na Downing Street, którą zorganizowano w trakcie lockdownu, a paszporty covid’owe przelały czarę goryczy.
Dotychczas Torysi podobnie jak i sam premier Johnson, stali na stanowisku, iż wprowadzenie paszportów szczepień do codziennego życia jest nie do zaakceptowania, teraz szef rządu zmienił zdanie co odebrano jak zdradę wyborców.
Napiętą sytuację, jeszcze przed głosowaniem, usiłował rozładować minister zdrowia Sajid Javid przekonując posłów, że paszporty to jedynie dodatkowy środek bezpieczeństwa a osoby które chcą wziąć udział w imprezach czy koncertach, w dalszym ciągu będą mogły to zrobić na podstawie wyniku testu przepływu bocznego. Jak widać, niewiele to dało.
Senior Conservative MP Sir Geoffrey Clifton-Brown, który głosował przeciw rozszerzeniu obostrzeń przyznał, że bunt w Izbie Gmin obnażył „poważny podział” w Partii Konserwatywnej. „Teraz premier musi naprawdę bardzo dokładnie przemyśleć, w jaki sposób na nowo zdobędzie zaufanie deputowanych, bo aby rządzi potrzebuje zjednoczonej partii”, stwierdził.
„Znalazł się w ogromnym niebezpieczeństwie i musi to sobie uświadomić, jeśli tego nie zrobi, będzie jeszcze gorzej”, dodał.
Lider Partii Pracy, Sir Keir Starmer, podkreślił, że ostatnie głosowanie w Izbie Gmin, było „znaczącym ciosem dla i tak już nadszarpniętej władzy premiera”.
„To potwierdza, że jest zbyt słaby, aby kierować rządem”, uznał.
Labour leader Sir Keir Starmer said the Tory rebellion is a „significant blow” to Boris Johnson’s authority, which shows that he’s „too weak to discharge the basic functions of government”.
More here: https://t.co/7ne1XiX5mk pic.twitter.com/SfRH3kJuYh
— Sky News (@SkyNews) December 15, 2021