Przedsiębiorcy wnieśli zaskarżenie do Sądu Najwyższego na nałożone na nich ograniczenia

W poniedziałek przed Sądem Najwyższym w Londynie odbędzie się rozprawa z powództwa przedsiębiorców działających w branży hotelarskiej i restauracyjnej, którzy domagają się od rządu przyspieszenia terminu ponownego wpuszczenia klientów do lokali. Po częściowym zniesieniu restrykcji przedsiębiorcy mogą przyjmować klientów wyłącznie w ogródkach piwnych a z noclegu można skorzystać jedynie w określonych przypadkach i w ścisłym reżimie sanitarnym.

Sąd Najwyższy jeszcze w tym tygodniu rozpatrzy wniosek wniesiony przez współtwórcę festiwalu Parklife i The Warehouse Project – Sacha Lorda, który pełni również funkcję doradcy ds. gospodarki nocnej Greater Manchester, oraz przedsiębiorcę Hugh Osmonda.

Od 12 kwietnia puby i restauracje mogą przyjmować klientów jedynie na zewnątrz lokali i przy zachowaniu zasady sześciu. Choć od tygodnia ogródki są pełne, to straty jakie poniosła branża znacząco wpłynęły na funkcjonowanie firm, a ich dorobienie zajmie miesiące. Tymczasem na całkowite otwarcie puby, restauracje i hotele muszą poczekać do 17 maja.

Premier Boris Johnson wielokrotnie podkreślał, że luzowanie obostrzeń musi odbywać się stopniowo, mimo to przedstawiciele znacznej części branży usługowej uważają, iż nie istnieją żadne podstawy naukowe, które wskazywałyby na sens niepełnego otwarcia pubów i restauracji podczas gdy np. wszystkie sklepy, w tym tak zwane nieistotne, działają pełną parą od 12 kwietnia.

Przed rozpoczęciem posiedzenia sądu Osmond podkreślał, że rząd nie dysponuje dowodami na to, że hotele, restauracje, puby, były odpowiedzialne za przyspieszenie transmisji wirusa. Przyznał jednak, że branża porywa się z motyką na słońce, gdyż musi udowodnić, że działania Downing Street były nieracjonalne.

„To jest coś w rodzaju bitwy Dawida z Goliatem”, stwierdził. „Jesteśmy pewni, że David wygra w tym przypadku”, dodał.

Źródło – Cooltura24

Podziel się:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn

Skontaktuj się

0%