Debiut literacki dziennikarki TVN

Z Anną Klimczewską, dziennikarką, producentką telewizyjną i autorką debiutanckiej książki „Masz nową parę”, rozmawia Joanna Figlak-Włoka.

Aniu, bardzo się cieszę, że mogę z tobą porozmawiać, o twoim „dziecku” i zachęcić naszych czytelników do przeczytania tej wspaniałej książki. Jesteś dziennikarką, która ma lekkie pióro i na pewno wiele osób będzie oczekiwało kolejnych wspaniałych powieści napisanych przez ciebie. Co cię skłoniło do napisania książki „Masz nową parę”?

Zawsze byłam dobrą „gawędziarą” i zabawiałam towarzystwo różnymi opowieściami. Wiele osób mówiło mi, żebym zaczęła pisać książki. I po cichu marzyłam o tym, ale nie miałam tematu. Aż zauważyłam, że coraz więcej moich znajomych i przyjaciółek opowiada o randkowaniu w sieci. Robili to właściwie wszyscy znani mi single i singielki, ale opowiadali o tym z zawstydzeniem. Nie rozumiałam czego tu się wstydzić? Wolne osoby mają przecież prawo korzystać z narzędzi, które pomagają poznać potencjalnego partnera. Pomyślałam, że to jest temat na współczesne czasy. Zaczęłam ten świat poznawać i opisywać w swojej książce. 

„Masz nową parę” to fantastyczna powieść, z której można dowiedzieć się co w internecie piszczy, a konkretniej – na portalach „randkowych”…

Tak jak w życiu, tak i w internecie można spotkać zarówno wspaniałego człowieka jak i drania, oszusta, typa spod ciemnej gwiazdy. Kobiety szukające stałej relacji muszą uważać na mężczyzn, którzy niemal natychmiast wyznają miłość. Zazwyczaj chodzi im tylko o szybki seks bez zobowiązań. Często na takich amantów czekają w domu żony. Niektórzy przynajmniej otwarcie uprzedzają, że szukają tylko seksualnych uniesień, używając skrótów ONS (One Night Stand) czy FWB (Friends with Benefits).

Czuję, że będzie to bestseller!

To marzenie chyba każdego autora, ale tylko nielicznym z nich się spełnia. Oczywiście byłabym bardzo szczęśliwa gdyby moja książka odniosła sukces, ale już samo jej wydanie dało mi ogromną radość. 

W promocji twojej książki biorą udział znane osoby z polskiego ekranu – aktorzy i dziennikarze.  Opowiesz o tym troszkę?

Jestem dziennikarką telewizyjną i od ponad dwudziestu lat pracuję dla stacji TVN. Obecnie jestem producentką Kuchennych Rewolucji, ale przez czternaście lat pracowałam na różnych stanowiskach w redakcji Dzień Dobry TVN. Przy tym znakomitym programie pracują wspaniali ludzie, mam szczęście przyjaźnić się z wieloma z nich. Niektórzy faktycznie są popularni, ale to nie jest istotne. Najważniejsze, że to wartościowi, bliscy mi ludzie. Nie ma co ukrywać, że wielu z nich otwarcie wspiera mnie teraz w różnych działaniach promujących książkę. Zresztą recenzje do niej napisali: Gosia Ohme, Daria Ładocha i Filip Chajzer. Byli też na moim pierwszym w życiu wieczorze autorskim. Ten wieczór był dla mnie bardzo wzruszający i rzeczywiście pojawiło się na nim wiele znanych twarzy. Ale co ważniejsze, przyszli moi przyjaciele – ci popularni i ci zupełnie nieznani. Pomyślałam wtedy, że chyba nie jestem złym człowiekiem, skoro otacza mnie taka życzliwość. 

Czy któraś z opisanych historii jest twoją ulubioną? 

Lubię historię Niechudego, rozczula mnie. Moja bohaterka Olga poszła na randkę do siłowni z mężczyzną, który okazał się monstrualnie otyły i w dodatku niezwykle hałaśliwy, niechlujny i nachalny. Oj, najadła się tam wstydu. Ale z tej kuriozalnej i bardzo śmiesznej historii, która zdarzyła się naprawdę mojej znajomej, zrodziło się pewne dobro. Nie powiem jakie, żeby nie spoilerować.

Teksty, które są w „Masz nową parę” są rozbrajające – rozumiem, że to wszystko naprawdę się wydarzyło. Czy to jest w pewnym sensie powieść na faktach? Czy łączy ciebie coś z główną bohaterką? 

Z Olgą łączy mnie sporo, choć nie jest to absolutnie powieść autobiograficzna. Tworząc tę postać dałam jej sporo z siebie, choć jest ona ode mnie dziewięć lat młodsza i ma dorosłą córkę, a ja mam syna. Ale obie jesteśmy singielkami i obie buszowałyśmy na aplikacji randkowej. Tyle, że same opisane historie nie są moje. No dobra, może dwie są, ale nigdy nie powiem które. To, co przeżyła Olga zdarzyło się wielu kobietom, które mi zaufały i opowiedziały o swoich przygodach. Wszystkie te historia są zatem prawdziwe, wszyscy opisani przeze mnie mężczyźni istnieją naprawdę. Może w tej chwili jakiejś kobiecie szybciej bije serce, bo czyta miłosne wyznania na przykład Easy Ridera.

Co myślisz o kolejnym kroku, np. ekranizacji swojej powieści?

Myślę, że to świetny pomysł, a nawet przyznam, że jest to moje marzenie. Znakomita aktorka Ania Dereszowska, która przeczytała tekst do audiobooka mojej książki, powiedziała mi, że widzi w tej powieści duży potencjał na ekranizację.

Z pewnością będziesz inspiracją dla wielu osób, a czyją twórczością ty się inspirowałaś?

Zdziwisz się, ale nie inspirowałam się żadną książką. Czytam dobre współczesne kryminały, thrillery, czasem sięgam po klasykę – ukochanego Dostojewskiego czy Cortazara. Pisząc swoją książkę miałam raczej przed oczami kobiety znane z małego i dużego ekranu – Bridget Jones i bohaterki „Seksu w wielkim mieście”. To były wielkie hity i genialnie skonstruowane postacie. Nie stawiam broń Boże Olgi w jednym szeregu z nimi, ale kto mi zabroni aspirować do takich wzorców i inspirować się najlepszymi.

Który fragment/cytat z twojej książki mógłby być wizytówką tej powieści?

Może tytuł jednego z rozdziałów: A gdzie twój kolega? To słowa, które wypowiada Olga, gdy na randkę przychodzi zupełnie inny mężczyzna niż ten, którego widziała na zdjęciach profilu tegoż faceta. Takie oszukiwanie, tworzenie nierzeczywistego obrazu siebie to niestety częste zjawisko świata randek z internetu. I w świecie mojej książki Olga też doznała wielu rozczarowań. Ale może było warto przejść przez to wszystko? Może w końcu udało się jej znaleźć w sieci prawdziwą miłość? Nie zdradzę, warto przeczytać moją książkę do końca, żeby się tego dowiedzieć.

Co dalej, Aniu? Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Zaczęłam już pisać drugą część książki. Obiecuję, że będzie ciekawie. Tym razem dostanie się też trochę kobietom. Z wieloletniej emigracji wróci bowiem brat Olgi i rzuci się w wir internetowych randek. Tyle o drugiej książce, więcej nie ma co zdradzać. Mam jeszcze plany filmowe. Zdradziłam ci już, że marzy mi się ekranizacja mojej pierwszej książki. A żeby marzenia się spełniały, trzeba działać. Od kilku miesięcy chodzę na warsztaty scenariopisarskie i zaczynam właśnie pisać scenariusz filmu, który będzie adaptacją mojej powieści „Masz nową parę!” Może jakiś producent filmowy zainteresuje się potem takim scenariuszem? Wiem, że mierzę wysoko, ale rok temu nie przypuszczałam, że tak szybko napiszę i wydam powieść. Nie bójmy się marzyć! 


Anna Klimczewska

Dziennikarka po polonistyce, którą ukończyła na Uniwersytecie Warszawskim. Rok urodzenia 1971. Jak jej nie wstyd debiutować w wieku pięćdziesięciu lat tak frywolną książką? Oszalała? Nie, zawsze była trochę szalona. A jak ma nią nie być, skoro od dwudziestu pięciu lat pracuje w telewizji? 

Od ponad dwóch dekad związana jest ze stacją TVN. Początkowo pracowała dla Faktów, potem przez kilka lat była dziennikarką śledczą w redakcji interwencyjnego programu „Uwaga”, a jej reportaże były nagradzane w prestiżowych konkursach. Jako prawa ręka Marcina Wrony współtworzyła słynny program „Pod napięciem”. A potem wykonała zawodowe salto i z dziennikarstwa interwencyjnego przeszła do lifestyle’u. Przez czternaście lat pracowała przy flagowym programie śniadaniowym Dzień Dobry TVN. Była tam kolejno reporterką, szefową reporterów, wydawcą i szefową wydań codziennych. W końcu znów zmieniła redakcję w ramach tej samej stacji i od ponad dwóch lat jest producentką uwielbianych przez widzów Kuchennych Rewolucji. 

Apetytu na życie i odwagi by spełniać swoje marzenia nigdy jej nie brakowało. Zapragnęła tańczyć, latała na obozy taneczne na Sycylię. Zapragnęła pisać, napisała tę książkę. I jeszcze zapisała się na kurs scenariopisarstwa. Aż strach się bać co wymyśli w swoje setne urodziny! 


 

Źródło – Cooltura24

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Skontaktuj się

0%