Może to i kogel mogel, ale jakby ze zgniłych jaj. „Koniec Świata czyli Kogel Mogel 4” (recenzja, Radio PRL)

Anna Zeman, stylistka Maryli Rodowicz, powiedziała ostatnio, że dobrze zrobiony kicz to jest sztuka. Ponoć kicz musi być mocny i wyraźny. 4-ta część serii Kogel Mogel to zdecydowanie produkcja bardzo kiczowata i karykaturalna. Czy to jednak zarazem dobra komedia? Mogło być naprawdę tragicznie, gdyby nie Skrzynecka i Rozbicki. Chociaż i tak dobrze nie jest. Po seansie filmu może nas rozboleć brzuch, ale nie ze śmiechu.

foto: materiały prasowe

Nie ma to jak zacząć Nowy Rok od tzw. paździerza. Tym bardziej polskiego. Miałem jednak naprawdę pozytywne nastawienie do tego filmu. Pomimo słabiutkiego trailera, bardzo chciałem, żeby „Kogel Mogel 4” okazał się choćby odrobinę lepszy, niż zmiażdżona przez krytyków trzecia część. Scenarzyści i producenci Ilona Łepkowska i Tadeusz Lampka są jednak bezlitośni. Mówiąc szczerze podczas 1,5 h seansu na polskiej komedii zaśmiałem się (nie żeby od razu do rozpuku, nie jakoś nachalnie) może ze 2 razy. Dialogi są drętwe do tego stopnia, że nawet doświadczeni w boju aktorzy nie potrafią ich dobrze zagrać. Żarty są wyjątkowo nieśmieszne. Postacie karykaturalne i stereotypowe do bólu. Więszkość aktorów pojawia się tu tylko po to, żeby zostali odhaczeni na liście płac i pewnie dla taniego sentymentalizmu w stosunku do poprzednich części. Bo jak inaczej wytłumaczyć mamy te epizody z Ewą Kasprzyk, czy Małgorzatą Rożniatowską? To jest pozbawione i sensu, i poczucia humoru. Postać grana przez Annę Muchę, na której opiera się tu akcja i suspens, to już jakieś zupełne kuriozum, odegrane w dodatku jak w jakimś paradokumencie. Romantyczna relacja Kasi Zawady (Grażyna Błęcka-Kolska) i profesora Wolańskiego (Zdzisława Wardejna) pozbawiona jest jakiejkolwiek chemii i naprawdę trudno w nią uwierzyć. Aż żal patrzeć na to, że to ostatnie występy ekranowe Katarzyny Łaniewskiej, Pawła Nowisza i Krzysztofa Kiersznowskiego – aktorzy zmarli przed premierą filmu.

foto: materiały prasowe

Soundtrack do filmu składa się z przeważającej większości z zagranicznych, ogranych przebojów, które wielokrotnie były już wykorzystywane w przeróżnych komediach romantycznych. W połączeniu z polską, przaśną rzeczywistością, która wręcz wylewa się z ekranu, nawet w tej kwestii odczuwamy zgrzyt. Czy nie byłoby lepiej postawić na polskie utwory, może nawet napisane specjalnie na potrzeby filmu? Być może nawet urodziłby się przebój na miarę „Szukaj mnie” Edyty Geppert?

Film ma jednak swoje lepsze momenty. Nikodem Rozbicki ma prezencję gwiazdy filmowej, ale także lekkość grania. Kamera go po prostu kocha i on się świetnie sprawdza w lekkiej, komediowej konwencji. Taki polski, młody Hugh Grant. Jedyną naprawdę zabawną postacią w tym filmie jest Marlena, grana przez Katarzynę Skrzynecką. Większość z nas ma wśród bliższych lub dalszych znajomych takie „Marlenki”, a Skrzynecka do nadmiaru kiczu i przerysowania, dodaje tej postaci komediowy charakter i robi to wyjątkowo umiejętnie. Dorównać się jej stara Dorota Stalińska, w roli matki Marlenki, ale tu już zdecydowanie dostajemy za dużo zamieszania, nadekspresji, chaosu i błazenady. Nadekspresja to zresztą znak firmowy Stalińskiej, ale cóż czasem się to sprawdza lepiej, czasem gorzej. Jednak Skrzynecka i Stalińska razem na ekranie mają jakąś chemię i wspólne flow i myślę, że całkiem dobrze by to zagrało w telewizji. Z drugiej strony, my już to widzieliśmy w telewizji – wystarczy przypomnieć sobie dialogi i stylizacje Agnieszki Dygant i Elżbiety Jarosik z serialu Niania. Poza tym to wciąż poziom polskich kabaretów, a nie pełnometrażowego filmu kinowego. Scenarzystka w swojej brawurze pisania dialogów dla postaci mamy Marlenki zapomina też o tym, że czasami mniej znaczy więcej i bardziej zabawnie. Naprawdę wystarczyłyby tu 3-4 dobre teksty, w tej polsko-amerykańskiej nowomowie i może udałoby się uchwycić komizm niczym u Heleny Król-Kołodziej z Królowych Życia. No, ale się nie udało…

Czy warto chodzić do kina na słabe filmy? Warto. Chociażby po to, żeby widzieć wyraźną różnicę między dobrym, a słabym filmem. Jestem zresztą pewien, że Kogel Mogel 4 będzie mieć swój frekwencyjny sukces. Świadczy o tym fakt, że multipleksy grają ten film w tygodniu premiery nawet po 14 razy dziennie. Polacy zresztą bardzo lubią chodzić do kina na polskie kino, także na to kino bardzo niskich lotów (nie szukając daleko – filmy Vegi). Można się więc domyśleć, że tytułowy „koniec świata” będzie dla producentów tylko pretekstem do tworzenia kolejnych części serii. Skoro jednak Ilona Łepkowska przez wielu nazywana jest „królową seriali” warto by się było zastanowić, czy dalszym losom bohaterów Kogla Mogla nie dać krótkiej (30 minutowej), serialowej formy. Może by to było bardziej udane. Może też bardziej zabawne. A tak mamy kolejny kinowy Kogel Mogel, jakby ze zgniłych jaj, po którym bardzo boli brzuch i to nie ze śmiechu.

Moja ocena: 3/10 (powinno być 2, ale dodatkowy plus za Rozbickiego i Skrzynecką)

Oprac. Marcin Wolniak

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
  1. Paula on 9 stycznia 2022

    Co Pan pierniczy? Właśnie 4 część była jak najbardziej udana i lepsza od 3. Przecież w Koglu-Moglu zawsze było zderzenie wiejskiej mentalności z tą „idącą z duchem czasu”. Przecież Kogel-mogel to był realizm scen wiejskich pomieszany z miejską scenerią warszawską i tu konwencja została zachowana. Pan recenzent chciałby totalnej zmiany konwencji prostej, wiejskiej komedii. Czwarta część właśnie najlepiej nawiązuje do drugiej części i widac, że scenariusz przejeła pani reżyser po szkole Wajdy. Wszystko było bardziej spójne. A jak Lepkowska robila, to sceny były powycinane i cały film o pomidorach i paleniu maryśki. Teraz nawet Kolska zagrała jakby była dawną Kasią. Nawet mówiąc „Nigdzie nie jadę” – wybrzmiało jak dawna, młoda, zbuntowana Kasia. Zawsze chodziło w Koglu-moglu o ślub (Kasia uciekła ślubu nie będzie!) I dlaczego mialoby się to zmienić? Młodzi powtarzają schemat rodziców, a przecież w życiu często właśnie tak bywa!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Skontaktuj się

0%